Michel Lisowski – historia prawdziwa

Głowa do interesów drogą do sukcesu

Michel Adam Lisowski to człowiek, który doszedł do wysokiej pozycji dzięki smykałce do biznesu i pomysłowości. Nie ukrywa, że lubi luksus, a jego podejście do spraw materialnych jest równie nonszalanckie jak podejście do spraw zabawy. Nie myślcie jednak, że za jego pasjami stoi fart czy głupota – ten człowiek wiedział, co robi, tworząc kolejne biznesy, a jego historia dobitnie świadczy o tym, że głowa pełna pomysłów i biznesowe umiejętności mogą zaprowadzić bardzo daleko.

Lisowski – Polak?

Jego nazwisko całkiem słusznie kojarzy się z Polską, choć mieszkał tu dość krótko. „Tu”, czyli na warszawskim Mokotowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Jego ojciec, jako dyplomata, jeździł po całym świecie i nigdzie nie zagrzał miejsca na dłużej.

Michel Adam Lisowski (początkowo tylko Adam Lisowski, imię Michel dokooptował później) nigdy nie ukrywał swojego żydowskiego pochodzenia ani faktu, że jeszcze przed jego narodzinami, w 1940 roku, ojciec musiał uciekać z Krakowa. Ponownie powrócił do Polski 10 lat później, kiedy objął stanowisko w polskim MSZ i właśnie ten czas przypadł na narodziny i dzieciństwo Adama.

Foto: http://www.fashiontvromania.com

Osiem lat później cała rodzina przeprowadziła się do Wiednia, gdzie ojciec Adama objął stanowisko w polskiej misji ONZ, a jego żona, matka Adama, rozpoczęła pracę jako bibliotekarka w oddziale ONZ w Wiedniu. Po śmierci głowy rodziny w 1964 roku rodzina pozostała w Austrii, gdzie Adam uczęszczał do amerykańskiej szkoły.

Matematyka królową nauk?

Chłopak uczył się na tyle dobrze, że otrzymał stypendium na uniwersytecie Princeton, na wydziale matematyki. Jak sam przyznaje w wywiadach, pierwsze pieniądze, które otrzymał na akademik, wydał na koszulki w oksfordzkie paski, które sprzedał w Wiedniu z zyskiem. Ze swoim pierwszym biznesem wystartował wcale nie wcześnie, bo w wieku 29 lat i to z całkiem innowacyjnym pomysłem. Aby przyspieszyć wyładunek towaru ze statków w Arabii Saudyjskiej, Lisowski zdecydował się użyć sterowców.

Pomysł okazał się być strzałem w dziesiątkę, a to już w krótkim czasie doprowadziło go do The Eden Group, korporacji, której stał się udziałowcem. Od tamtej pory działał w różnych dziedzinach, wszystko, czego się tknął, obracając w złoto. I choć powstało na jego życiorysie kilka ciemniejszych punktów (głosy o wyzyskiwaniu pracowników i molestowania jednej z modelek), Lisowski nie chowa głowy w piasek, tylko dalej zarabia, bawiąc się przy tym szampańsko.

Foto: http://andreastischler.com

By bawić się i na tym zarabiać

Lisowski obecnie znany jest najbardziej jako założyciel Fashion TV, na pomysł której wpadł, gdy prowadził knajpę dla klienteli ze świata mody. Jako że często wyświetlał w swoim klubie filmy z pokazów mody, które goście sami mu przynosili, doszedł do wniosku, że założenie telewizji o modzie nie tylko połączy Nowy Jork z Mediolanem, ale i przyniesie mu masę pieniędzy.

Tak też się stało, a wizerunek Lisowskiego nie jest bynajmniej skromny. Imprezy z modelkami i pozowanie na ściankach może i nie jest zbyt subtelne, ale stanowi wodę na młyn dla całego światka medialnego, który chętnie pisze o luksusach, w jakie Lisowski opływa.

Czy bez Fashion TV da się żyć?

Choć obecnie na zachodniej półkuli znaczenie Fashion TV maleje, nie można zapomnieć o tym, że zrewolucjonizowało świat mody: do tej pory najszybsza komunikacja między projektantami następowała na targach i dniach mody. Dzięki wyspecjalizowanemu kanałowi nie tylko specjaliści otrzymali wgląd w świat ich zawodu, ale i laicy mogli poznać tajniki mody, czy, jak to określał sam Lisowski, „żeby mężczyźni lubiący ładne kobiety mieli na co popatrzeć”.

Obecnie Fashion TV można oglądać na sześciu kontynentach, w ponad 200 krajach świata. Popularnością cieszy się głównie w Europie Wschodniej, Indiach i Chinach. Ponad połowę odbiorców stanowią mężczyźni. Ponadto Lisowski założył kanał dla mężczyzn F. Men, jak również wpadł na pomysł stworzenia własnej linii wódki F Vodka.

Foto: http://frenchmediastudies.blogspot.com

Czy bez Lisowskiego da się żyć?

Niewątpliwie Michel Adam Lisowski jest barwnym ptakiem świata show-biznesu i choć może wydawać się człowiekiem, który tylko się bawi, trzeba mu przyznać łeb do interesów. Łamie stereotyp matematyka oddanego całkom, który ślęczy po nocach, żeby rozwijać karierę naukową. Lisowski widocznie już za młodu wyliczył, że liczenie może przynieść zysk, byle tylko wiedzieć, co się chce liczyć. A on niewątpliwie lubi liczyć pieniądze i kobiety.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz